Make it

O nas

T&T Studio Urody powstało z potrzeby serca i chęci realizacji najskrytszego marzenia.

Nie znajdziesz u nas plakatów fryzur i paznokci, klimatu glamour czy marmuru na podłodze???? Zamiast tego tworzymy Studio przyjazne Wam drodzy Klienci, w naszym niepowtarzalnym stylu. 

Chcemy, abyście czuli się u nas jak w domu – wyluzowani i zrelaksowani. W obecnych czasach ciągłej gonitwy, pragniemy, aby zabiegi były czymś więcej niż usługą. To czas dla Ciebie – na odpoczynek, rozmowę lub czytanie książki.

W tym celu nasze Studio zostało wyposażone w wygodne stanowiska i pyszną kawę. Podczas Waszego odpoczynku, my zajmiemy się całą resztą. Jesteśmy profesjonalistami.

Nasze umiejętności to efekt wieloletniego doświadczenia, nauki i pasji, a nie przypadku.

Produkty, na których pracujemy to najwyższej jakości, światowe marki, takie jak Z.one Concept, Revlon, Indigo, Victoria Vynn, PALU Cosmetics, Yonelle, Peel Mission, SOTHYS.  W sposób szczególny stawiamy nacisk na higienę oraz bardzo wysoką jakość usług.

How did it start?

A JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Na początku 2017 roku, dwie dziewczyny o różnych temperamentach, ale jakże podobne pod kątem celu w życiu – stworzyły swoje miejsce na urodowej mapie Warszawy. Miejsce, w którym panuje pozytywna atmosfera – wyjątkowa i niepowtarzalna. Gdzieś, gdzie chętnie spędza się czas w poniedziałkowy poranek albo w piątkowy wieczór. A GDZIE fundamentem są wysokiej jakości usługi i produkty.

Brzmi jak bajka, prawda? A właśnie tak, w sierpniu 2017 roku powstało T&T Studio Urody, na warszawskiej Pradze Południe. 
Pierwotnie Salon zajmował się tylko fryzjerstwem i stylizacją paznokci. 
Wraz z biegiem czasu, odrobiną szczęścia i zdobywaniem cennego doświadczenia przez założycielki, Studio rozrosło się do 125 metrów i szerokiego spektrum zabiegów. 

W lipcu 2020 roku powstał kolejny, niebanalny T&T Friends Studio Urody, tym razem na warszawskim Bemowie. To miejsce szczególne – z charakterem i stworzone z inicjatywą salonu ,,po sąsiedzku”, w samym sercu pięknych osiedli.

Ta historia nie ma jeszcze THE END… 🙂